Oferta pracy – bezpieczeństwo

Tym razem to prawdziwa oferta z rynku, o zamieszczenie której poprosił mnie ktoś ze Stowarzyszenia Polrisk.

Jeśli ktoś byłby zainteresowany ofertą pracy (kontrakt do sierpnia 2012) w
europejskim projekcie w zakresie związanym z szeroko pojętym
bezpieczeństwem (od fizycznego po systemy informatyczne) – proszę
przekazać kontakt do mnie.

Podstawowe wymaganie – poza wiedzą i doświadczeniem merytorycznym – to
znajomość angielskiego. Z tego co wiem, praca będzie związana z wyjazdami zagranicznymi i ciągłymi kontaktami z zagranicą.

Osoby zainteresowane proszę o kontakt ze mną (proszę nie wysyłać mi swoich CV) – umożliwię wtedy kontakt z osobą zainteresowaną.

rafal (at) rudnicki (dot) com (dot) pl

AIRMIC polecam serdecznie

Menedżerze ryzyka, jeśli nie wystarcza Ci wiedza, jakiej dostarcza Ci polski rynek – tutejsze szkolenia, tutejsi konsultanci, za mało Ci networkingu, burzy mózgów, otwartej i szczerej wymiany pogladów z kolegamni po fachu, czujesz że od pewnego czasu drepczesz w miejscu …
join AIRMIC
Członkowie ARMIC bardzo przyjaźnie przyjmują wszystkich „overseas members” – członków spoza Wysp. Tak, mam sentyment do AIRMIC, bo tam zdobywałem praktyczne szlify risk managera, ale również obiektywnie rzecz biorąc to najlepsze miejsce w Europie dla tych głodnych praktycznej wiedzy i kontaktów z żywym zarządzaniem ryzykiem.

Jeśli chcesz od razu ruszyć na głebokie wody i zachłysnąć się „zarządzaniem ryzykiem w wielkim stylu”, za kilka tygodni rozpoczyna się coroczna konferencja AIRMIC – tym razem w Manchester. Byłem na kilku takich konferencjach – są robione przez risk managerów dla risk managerów, w przeciwieństwie do bardzo ogólnych Forum FERMA stanowią doskonałą „narzędziownię” dla praktyków, oraz niezykle szybko reagują na bieżące problemy i wyzwania. W tym roku będzie mówił  
Paul Moore - Airmic

sławny już risk manager Paul Moore. Keynote speaker będzie mówił o tym, jakie rozterki przechodzi risk manager banku „jadącego po bandzie”, który musi albo wbrew sobie siedzieć cicho, albo zaryzykować utratą pracy i reagować. Paul zareagował. Pełen program konferencji do załadowania tutaj.

Myslisz, że Cię nie stać ? Nic bardziej mylnego. Od kilku lat AIRMIC wprowadził zasadę, że członkowie AIRMIC nie płacą za konferencję ! Płacąc roczną składkę (ponizej 400 funtów) płacisz jednocześnie za pełen udział w konferencji – wraz z lunchami, kolacjami itp. W dzisiejszych czasach można się dostać do Anglii już za kilkadziesiąt złotych, więc sumaryczny koszt jest porównywalny do udziału w jakiejś drugorzędnej konferencji w Polsce, a skala i ilość wiedzy wielokrotnie przebija wszystko co do tej pory było w Polsce.

Nie, nie otrzymuję prowizji od wyprodukowanych nowych członków z terytorium Polski – po prostu wiem, że to najlepiej wydane pieniądze. Zgłoś się.

Prezent od Eyjafjallajökull – Wielka Chmura

Za meteogroup.pl: wulkan Eyjafjallajökull położony w południowo-wschodniej części Islandii zaczął przejawiać aktywność pod koniec 2009 roku – po 187 latach uśpienia. 20 marca 2010 doszło do pierwszego wybuch, a 14 kwietnia rozpoczął się drugi, silniejszy wybuch. Eyjafjallajökull jest wulkanem ukrytym pod lodowcem, co w konsekwencji wybuchu powoduje zagrożenie powodzią z powodu gwałtownego topnienia lodowca, a także sprawia, że pył wulkaniczny w połączeniu z parą wodną tworzy lotną chmurę, mogącą długo unosić się w powietrzu. Wybuch ma potężna energię, która sprawia, że pył może zostać wyrzucony na wysokość do  10-12 km. Pył w o największej koncentracji unosi się obecnie na wysokości około 6 km.

To próbka, jak „miękkie” zjawisko jakim jest zdarzenie klimatyczne może w sposób twardy uderzyć w gospodarki lub biznes i zabrać z dnia na dzień miliony (jesli nie w krótce miliardy) euro.

Spójrzmy na statystyke lotniczą:

  • czwartek 27% lotów w Europie odwołano
  • piatek prawie 60% lotów odwołano
  • sobota 78% lotów
  • niedziela 84% lotów.

Bieżące ruchy chmury pyłu można śledzić tutaj.

Oprócz wycieczek turystycznych odwoływane są konferencje, spotkania biznesowe, spotkania rządowe. Jak tak dalej pódzie, biznes stanie a co najmniej prowadzenie biznesu przestanie być lekkie, przyjemne i komfortowe. Również Polrisk ucierpiało przez Islandzki wulkan – Kevin Knight nie pojawi się na konferencji (Australia zamroziła połączenia lotnicze z Europą), przylot prelegentów z Londynu stoi pod zakiem zapytania.

Lufthansa i KLM już myślą jak prowadzić loty mimo zagrożenia pyłem wulkanicznym, naturalnie zmniejszając margines bezpieczeństwa. Pewnie będzie trzeba wrócić do podróży samochodem, pociągiem lub przesiąść się do mniejszych samolotów przemykających się poniżej chmury.

Islandczycy mówią, że ostatnim razem (prawie 200 lat temu), wulkan dymił prawie przez rok … Przyszło nam żyć w przedziwnych czasach …

Jeszcze ciepły – certyfikowany kurs risk managera już w Polsce !

Czekałem z ogłoszeniem tych dobrych nowin dosłownie z palcami na klawiaturze. Obiecałem sprawcom tego przedsięwzięcia, że nie wyprzedzę witryny Polrisk z tą wiadomością. Polrisk już publikuje wyczerpujące informacje na temat pierwszej edycji Certyfikowanego Kursu Zarządzania Ryzykiem POLRISK, a więc droga wolna.

Po pierwsze, to wielki i podwójny dla nas sukces. Dlaczego podwójny ? Otóż po pierwsze nie wypaliły dwa podejścia uruchomienia podobnego szkolenia wspólnie z brytyjskim Insitute of Risk Management. Okazuje się, że tak długo jak rozmowy dotyczyły deklaracji i planowania, IRM było bardzo chętne. Jednak przy próbie przejścia od słów do czynów wylazło wielkie nic … Mimo tego obecny Zarząd Polrisk nie zniechęcił się. Po drugie, zrealizowanie tak wielkiego merytorycznie projektu (prawie) wyłącznie rodzimymi siłami to nielada wyczyn – drugi punkt dla Zarządu i Jacka, szefa projektu.

Jako współautor zarysu programu – a zatem osoba, która wie „co siedzi w środku” – mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest to pierwszy i jedyny jak dotąd w Polsce kurs opierający się na kanonach ERM-owych zarządzania ryzykiem. W przeciwieństwie do fakultetów, studiów itp oferowanych nawet przez bardzo renomowane uczelnie w Polsce, jednak dotyczących wyłącznie ryzyk finansowych lub ubezpieczeniowych.

Certyfikowany kurs Polrisku jest przekrojowy, praktyczny, ma ciekawych trenerów, wsparcie konsultingu, firmy brokerskiej Willis (w obszarze risk engineeringu) oraz firmy ubezpieczeniowej ERGO Hestia (w obszarze transferu ryzyka). Część wykładów będzie prowadzona przez ekspertów brytyjskich, w języku angielskim. Jest również błogosławieństwo i obiecany udział Polskiego Insytutu Dyrektorów i PIU. W odwodzie są bardzo ciekawi goście …

RIMS w szale

Jak nam donosi StrategicRisk, menedżerowie z RIMS są oburzeni uchyleniem przez władze stanowe Nowego Jorku zakazu pobierania nadprowizjii (contingent commissions) przez brokerów.

W tej chwili jedynym z trzech największych brokerów, który godnie odmówił ich przyjmowania, jest Willis. Aon i Marsh nadal pławią się w chciwości i pokazują, gdzie mają klientów …

Grypa ? Jaka grypa ?

Chciałoby się powiedzieć: „A nie mówiłem ?” Problem egzotycznej grypy nie wynika z jej śmiertelności, lecz z potencjalnej masowości zachorowań, na której ucierpią pracodawcy.

Jak informują media, po histerii epidemiologicznej – tym razem nie ze względu na ptasią, ale świńską grypę – ośmieszone rządy krajów Europy Zachodniej wycofują się rakiem ze szczepionek i próbują je opychać jak śmierdzące jajo „biednym kuzynom” z Mongolii, Ukrainy, Moładwii, Albanii i Meksyku. Może ci ostatni jeszcze nie wiedzą, że H1N1 to kolejny chwyt marketingowy gigantów farmaceutycznych i kupią to jajo …

„Zwykła” grypa okazała się w zeszłym roku wielokrotnie bardziej śmiertelna – może należałoby pomysleć o corocznych darmowych szczepieniach przeciwko niej, zamiast dać porywać się magicznym nazwom kolejnych chorób. Lepiej nie dawać grypie okazji, niż dać szpikować się ciałem obcym …

Żeby nie było – już z wyprzedzeniem radzę z rozwagą podejśc do ew. alarmów na temat rybiej, wielbłądziej lub waraniej grypy …

Andrey Elokhin – swieży powiew zza Buga

„Jeśli zbudujesz nowy dom, zrób balustradę na dachu, żebyś nie obciążył swego domu winą krwi, ponieważ ktoś mógłby się przewrócić i z niego spaść” (Ks. Powtórzonego Prawa 22:8)

Mniej więcej w czasie ostatniego Forum FERMA, Pan Andrey Elokhin, risk manager w firmie Lukoil, zostal okrzyknięty przez Business Insurance europejskim menedżerem ryzyka roku 2009. Po poprzednich nominacjach, jakie otrzymali rasowi, zachodnioeuropejscy gracze dużego kalibru, nominacja kogoś z Rosji, gdzie w kwestiach ryzyka jeszcze słoma wychodzi z butów, jest po prostu rewelacją. Przyjrzyjmy się tej rewelacji bliżej.

Pan Elokhin ma akademickie przygotowanie w dziedzinie matematyki i nie stroni od jej wykorzystania podczas badania ryzyk. Spędził 15 lat pracując w Instytucie Naukowo Badawczym Ministerstwa Zarządzania Kryzysowego (Ministry of Emergencies). Jest autorem kilku książek z dziedziny zarządzania ryzykiem, m in. „Ubezpieczenia w sektorach wysokiego ryzyka: niektóre aspekty inżynieryjne”, „Analiza i zarządzanie ryzykiem: teoria i praktyka” oraz setek opracowań i raportów. W latach 90-tych pomagał również tworzyć prawo regulujące bezpieczeństwo przemysłowe. W jego życiu nie brakuje nawet wątków sensacyjnych – był pierwszym inżynierem, jaki osobiście wszedł na teren reaktora w Czernobylu, zaraz po jego wybuchu, aby ocenić sytuację i zarekomendować pierwsze działania zaradcze.

Zachodnioeuropejscy konsultanci twierdzą, że zarządzanie ryzykiem jest dziedziną nie rozumianą w Rosji, gdzie wiele osób nazywa siebie menedżerami ryzyka mimo, że są jedynie kupcami ubezpieczeń. W swoim kraju, gdzie zarządzanie ryzykami innymi niż finansowe jest traktowane po macoszemu, Pan Elokhin nie ma łatwego zadania – jednak postanowił rozwinąć dojrzałą kulturę zarządzania ryzykiem począwszy od agencji rządowych po przedsiębiorstwa prywatne.

Zdaniem Andreya, pierwsza wskazówka charakterystyczna dla ERM pojawia się już w Starym Testamencie (w cytowanej wyżej Księdze Powtórzonego Prawa), gdzie Mojżesz nawołuje do działań prewencyjnych, mających zapobiec dramatycznym skutkom pozostawienia ryzyka samemu sobie.

Dzięki jego osobistym osiągnięciom, oraz ścisłej współracy z konsultantami z Londyńskiej firmy Suregrove, o firmie Lukoil mówi się teraz, że wyznacza rynkowe wysokie standardy szacowania i prezentowania profilu ryzyka tego typu firm. Pan Elokhin opracował i wdrożył program, który stał się modelowym rozwiązaniem dla sektora paliwowego w Rosji. Zdarza się, że nawet konkurenci Lukoil starają się podpytać i nauczyć od Andreya.

Jest on wiceprezesem Rosyjskiego Towarzystwa Zarządzania Ryzykiem (Rusrisk). Jego prezes, Wiktor Vereshchagin ocenia, że od początku istnienia tej organizacji Elokhin był jej motorem napędowym. Jest współtwórcą najnowszej rosyjskiej terminologii i metodologii zarządzania ryzykiem, stworzył zespół ekspercki, który przekłada główne tytuły dotyczace ERM na język rosyjski.

Być może czas na zmianę warty w Rusrisk ? Chyba się kończy czas liderów biegłych w zacieśnianiu więzów z zagranicznymi delegatami przy kieliszku czegoś mocniejszego, a zaczyna czas profesjonalistów z konkretnymi osiągnięciami.

Zgłoś się po nagrodę StrategicRisk Awards 2010 – ostatni dzwonek !

Mój zeszłoroczny apel niestety pozostał bez echa – żaden menedżer ryzyka z Polski nie startował. A szkoda, bo ewentualne zwycięstwo lub pojawienie się na „short liście” to nie tylko bardzo silna promocja pozycji risk managera w jego firmie, ale popularyzacja ERM w Polsce.

W dzisiejszych pokryzysowych czasach, kiedy firmy tną koszty – w tym budżety przeznaczone na rozwój zarządzania ryzykiem – otrzymanie nagrody lub chociażby wyróżnienia za swoją pracę i jej efekt mogą być przełomowe i zmienić sposób myślenia zarządu o zarządzaniu ryzykiem i osobach tym się w firmie zajmujących. Może zwyczajnie zdecydować o tym, że Ty – menedżerze ryzyka – nadal będziesz miał swoją pracę lub otrzymasz poszerzony zakres obowiązków, kompetencji oraz benefitów.

Muszę jeszcze raz przytoczyć to, co napisałem rok wcześniej: Konkurs StrategicRisk nie jest przeznaczony wyłącznie dla starych wyjadaczy, firm, które zjadły zęby na zarządaniu ryzykiem i tylko dla „Starej Europy”. Jest on podzielony na wiele kategorii (np. risk manager roku, program zarządzania ryzykiem roku, oprogram ubezpieczeniowy roku, team zarządzania ryzykiem roku, program prewencji roku, początkujący risk manager roku, program komunikowania ryzyka roku …) po to aby praktycznie każde przedsiębiorstwo, będące na dowolnym etapie swojej przygody z ERM mogło z powodzeniem startować. Mile widziane są przedsiębiorstwa z „Młodej Europy” – komisja sędziowska już trochę znudziła się firmami z Anglii, Francji, Belgii czy Niemiec. Praktycznie każda firma startująca ze Środkowej i Wschodniej Europy może liczyć na przychylne oko i szczególne zainteresowanie – dostaje premiowe punkty „za pochodzenie”.

Złożenie aplikacji nic nie kosztuje a jej przygotowanie nie jest pracochłonne. Jestem przekonany, że są w Polsce firmy i osoby, które z powodzeniem mogą startować i liczyć na laury. Podtrzymuję moją propozycję sprzed roku: podzielę się moimi doświadczeniami zarówno laureata jak i sędziego StrategicRisk Awards. Pomogę, wręcz poprowadzę za rękę, przy pisaniu aplikacji.

Jeśli zaczynasz się oglądać na innych i zastanawiać się czy mówię do Ciebie: tak, mówię do Ciebie – Piotrze, Krzysztofie, Panie Piotrze, Tomku, Moniko, Pani Doroto, Marto, Aniu – menedżerze ryzyka z P4 (Play), Polpharma, PKN Orlen, Telekomunikacja, Raben, Kampania Piwowarska (Lech), Lotos, Orbis …

Wchodzisz w to ? Kliknij ten link: http://www.strategicrisk.co.uk/digital/srawards2010/Enter.asp

Nadprowizje – brokerska hydra … ?

Jak donosi dziennik wydawany przez Strategic Risk podczas Forum FERMA w Pradze („Ferma Daily”), we wrześniu stan Nowy York ogłosił, że zamierza uregulować kwestię nadprowizji brokerskich (contingency commissions) w ten sposób, że rozluźni dotychczasowy reżim lub nawet zniesie zakaz ich stosowania.

Arthur Gallagher (czwarty co do wielkości broker w Stanach Zjednoczonych), już uzgodnił z regulatorem stanu Illinois zniesienie zakazu pobieranie nadprowizji od 1 października. Firma szacuje, że zniesienie zakazu przysporzy jej dodatkowo ok 10 mln USD przychodów. Marsh Aon i Willis nie pozostają w tyle i już od miesiąca intensywnie lobbują za zniesieniem zakazu. Samemu Marshowi przyniosłoby to dodatkowe 254 mln USD przychodów.

Co na to ci, których pieniędzmi dysponują brokerzy i ubezpieczyciele ?

RIMS jasno oświadczył, że nadprowizje dotychczas były manipulowane tak, że okazywały się być na niekorzyść kupujących ubezpieczenia (insurance buyers). FERMA oświadczyła, że jest rozczarowana rowojem wypadków oraz, że zagrażają one całemu rynkowi ubezpieczeniowemu, również poza Stanami Zjednoczonymi. Jeśli jeden duży broker wróci do tej nagannej i szkodliwej praktyki, wówczas wrócą pozostali.

Do tej pory jedynie Skandynawia, która całkowicie zbanowała nadprowizje i kwotuje „netto”, jest oazą uczciwości i transparentności na rynku.

Dlaczego firmy transportowe strzelają kopytami ?

Trans Południe kopnęło w kalendarz. Omega Pilzno o mało co nie odeszła w niebyt. Bankrutów jest coraz więcej, a cała rzesza podobnych im firm transportowych walczy o przetrwanie. Wiele osób z branży twierdzi, że to walka przegrana.

Dlaczego tak się dzieje ? W dużym uproszczeniu można odpowiedzieć: bo firmy branży TSL nie wykorzystały podstawowych zasad ERM do obrony przed wrogim otoczeniem ekonomicznym.

Menedżer ryzyka rozpoczyna swoją brudną robotę od rozpoznania problemu, rozebrania go na czynniki pierwsze i poznania mechanizmów rządzących zagrożeniem (ryzykiem). Są cztery podstawowe gwoździe do trumny branży TSL:

  • paliwo: udział paliwa w kosztach transportu wynosi ok. 40%, ceny paliwa od stycznia 2008 roku wzrosły o blisko 25% co sprowadza się do zmniejszenia marży o 10%
  • waluty: od jesieni 2008 do wiosny 2009 kurs EUR w stosunku do PLN wzrósł o 35%; zakładając, że część swoich zleceń firma realizowała ponosząc koszty w euro, oznacza to kolejne zmniejszenie marży o dalsze 7-15%
  • eksport: w kryzysie skurczyły się gospodarki największych odbiorców naszego eksportu, skurczyły się zlecenia transportowe, szczególnie na przewozy dla przemysłu motoryzacyjnego, metalowego, chemicznego i elektronicznego
  • samobójcza konkurencja cenowa, prowadzona przez naszych przewoźników już od kilku lat (w konsekwencji nadpodaży usług transportowych).

Prawdopodobnie w większych firmach, np. takich jak Transp Południe czy Omega Pilzno, funkcjonowały pewne elementy zarządzania ryzykiem (walutowym, kosztów paliwa itp) jednak prawie na pewno odbywało to się silosowo, to jest każdym ryzykiem zarządzano osobno, w odrębnych zespołach ludzi.

  • Paliwo ? Tak, może podrożeć, ale stracimy najwyżej połowę naszej marży, na pewno przetrwamy.
  • Kurs euro ? Tak, to prawda że może podskoczyć, ale tylko część przychodów jest związana kursem euro i utrata w skrajnej sytuacji 10-15% przychodów nie powali naszej firmy, przetrwamy.
  • Spadek eksportu i importu ? Tak, jest możliwy, ale wtedy będziemy wykonywać więcej przewozów kabotażowych i się uratujemy – przecież wszystkie gospodarki Europejskie na raz nie staną …

Każde z tych ryzyk zasługiwało na jedynie umiarkowaną uwagę zarządu, gdyż stanowiąc najwyżej 10% przychodów lub kosztów zwykle nie były grupie tzw. killer risks, czyli ryzyk katastroficznych. Pominięto jedną z istotnych zasad ERM, o których wspominałem już wcześniej na tym blogu. Nie brano pod uwagę scenariusza jednoczesnego wystąpienia dwóch lub kilku ryzyk w tym samym czasie i ich skumulowanego oddziaływania na firmę. Klasyczny Czarny Łabędź.

Co się jednak stało w rzeczywistości ? Ceny paliwa a tym samym koszty rosły już od wiosny 2008. Jesienią tego roku zaczęła spadać złotówka a w ślad za nią zaczęła dalej topnieć marża. Chwilę później siadł eksport i zaczął spadać wolumen transportów przy niezmienionym poziomie kosztów stałych. Jaki to dało efekt ?

Ryzyka skumulowały się, dając w sumie równowartość około 20-30% obrotów firm i z czasem pogłębiając swoje oddziaływanie. Większość metodologii szacowania ryzyka jednoznacznie wskazuje, że ryzyko które może zjeść 20-30% obrotów firmy, czyli więcej niż jej roczny zysk, to killer risk i zarząd powinien stanąć na rzęsach żeby do wystąpienia takiego ryzyka nie dopuścić. Gdyby firmy transportowe wykonały takie – podstawowe z punktu widzenia metodologii ERM – ćwiczenie, dzisiejsza rzeczywistość wyglądałaby dla nich z pewnością lepiej.

Przy okazji: doskonale na tym przykładzie widać, jak środki mitygacji jednego ryzyka mogą okazać się pomocne w obronie przed innymi ryzykami. Jeśli któraś z firm transportowych zidentyfikowałaby ryzyko utraty klienta z powodu bankructwa lub wypadnięcia z rynku i oceniła je jako istotne lub krytyczne, podjęłaby na przykład takie działania:

  • doprowadziłaby do zróżnicowania sektorów, jakie obsługuje (zmniejsza w ten sposób prawdopodobieństwo „padnięcia” kilku kluczowych klientów jednocześnie)
  • doprowadziłaby do zmiany struktury kosztów na bardziej elastyczną (rezygnacja z utrzymania własnej floty – koszty leasingu – na rzecz korzystania z podprzewoźników, outsourcowanie masowej siły roboczej – pracownicy magazynowi – do firm pracy tymczasowej, sprzedanie magazynów wyspecjalizowanym firmom deweloperskim i wynajęcie swoich magazynów od tychże firm); taka nowa struktura umożliwia bardzo szybkie zmniejszenie obciążenia znacznym składnikiem kosztów, bez straty zdolności operacyjnej.

W ten sposoób przeobrażone firmy transportowe, dzisiaj znacznie lepiej poradziłyby sobie z wrogą im sytuacją makroekonomiczną. Proszę jednak zwrócić uwagę, że tak szeroko i gruntownie zakrojona mitygacja strategicznego ryzyka musi zostać rozłożona na lata, stąd zabieranie się za nią kiedy kryzys stoi u bram firmy to musztarda po obiedzie …