Na smyczy finansistów

Dziesięć dni temu zakończyła się konferencja IRM „Practical strategies for risk at board level„. Było kilka ciekawych zagadnień (chociażby Holly Andrews – Snakes in Suits, o psychopatach w zarządach, prezentacja do ściągnięcia w linku j.w.).

IRM

Ale dziś chciałem Was zainteresować zagadnieniem, na jakie zwrócił uwagę Commercial Risk Europe: jeden z prelegentów konferencji, Anthony Hilton, Financial Editor w the London Evening Standard, otwiera nam – risk managerom – oczy na smycz, na jakiej prowadzą nas departamenty finansowe naszych firm. Hilton twierdzi, że z jednej strony zarządzanie ryzykiem jest sprawne i funkcjonuje ale z drugiej nie znajduje należytego posłuchu na poziomie zarządów, gdyż te mają problem z mówieniem w sposób otwarty o zagrożeniach dla firm i ich słabościach.

Ale jego zdaniem prawdziwa choroba tkwi w nieproporcjonalnym uzależnieniu biznesu od funkcji finansowych. Już kilka lat temu sformułował tezę, że nadejście kryzysów gospodarczych i recesji jest zwykle poprzedzone nadejściem „rządów księgowych”. Fakt, że zarządzanie firmami opiera się od lat na próbie „zmonetaryzowania” wartości wszystkiego, wydaje się zaprzeczać wielu niemierzalnym wartościom, od których zależy przetrwanie przedsiębiorstw, na przykład obsługa klienta lub sposób traktowania pracowników. Ostatni kryzys pokazał jakie są efekty, kiedy wartości biznesowe nie odzwierciedlają wartości społecznych („the values of the community are not matched by the values of business„).

Hilton ostrzegł risk managerów, że zaczynają iść tę samą drogą – czerpiąc informację o ryzykach z zaplecza finansowego przedsiębiorstwa a nie z szerszego aspektu funkcjonowania korporacji. Dalej przekonywał, że biznes nie jest „przewidywalną maszyną” – biznes to zbiór ludzi, to twór w zasadzie biologiczny, rozwijający się w sposób nieprzewidywalny. Właśnie wymiar ludzki powoduje, że biznes funkcjonuje i jeśli managerowie ryzyka chcą być przydatni dla biznesu, powinni oceniać, kontrolować, zarządzać i doradzać w sprawach ryzyk w ścisłym kontekście ich wymiaru ludzkiego.

Obserwując polskie firmy i ich risk managerów widzę niekiedy desperackie próby trzymania się konkretnych liczb, cyferek, które dają złudzenie twardego stępania po ziemi. Ale tak jak jedynie 8% ryzyk jest w praktyce ubezpieczalnych to aż 50% to ryzyka „miękkie”, niewyliczalne (Eberhard Knebel, BMW) i należy z pokorą to przyjąć. Mamy do czynienia z niepewnością – a ta nigdy nie da się w sposób wiarygodny ubrać w twarde liczy.

Wasz w ryzyku,

R

Ryzyko w relacjach biznesowych

Niedawno byłem – jako obserwator – na module kursu Polrisk, poświęconym miękkim aspektom zarządzania ryzykiem, który to moduł ma przygotować risk managerów do bardzo trudnego zadania interakcji z innymi uczestnikami systemu zarządzania ryzykiem i do wywierania na nich wpływu, motywowania ich.

Zapytany, dlaczego ten moduł jest dla mnie ważny nie miałem wątpliwości, że kwestie miękkie stanowią ponad 50% powodzenia we wdrożeniu i „ożywieniu” kultury zarządzania ryzykiem w firmach. Od pierwszych sekund w firmie, risk manager musi budować relacje.

Bez relacji w biznesie nie tylko risk manager, ale praktycznie nikt niewiele zdziała. Relacje buduje się długo a zniszczyć je można w jednej chwili – zupełnie, jak reputację przedsiębiorstwa.

Relacje klient-dostawca: kiedy powiedzieć klientowi „dość” i jak to zrobić ? Relacje przełożony-podwładny, relacje mocniejszy-słabszy. Relacje transgraniczne i międzykulturowe: dlaczego nie jest dobrze, jak podczas negocjacji Japończyk zaczyna się śmiać ? Relacje mężczyzna-kobieta w biznesie, zmieniające długość fali w jakiej powinno się do siebie nadawać (patrz choćby komentarze do mojego wpisu nt Lotu 016)

W Waszym imieniu przyjąłem ofertę komercyjno-marketingową, czego z zasady nie robię.

Biznes to relacje

 

Jednak tym razem sam nie skorzystam z żadnych benefitów, natomiast benefity są dla Was – a konkretnie dla jednego czytelnika, który zaproponuje (fachowo: zidentyfikuje) jedno, najbardziej kreatywne ryzyko związane z relacjami biznesowymi i zapisze je w komentarzach, ewentualnie prześle je do mnie mailem do dnia 15 listopada godz. 24:00.

Dla utrudnienia poproszę o zapisanie definicji w konwencji trzy-elementowej, to jest:

„Ryzyko …(czegoś)… spowodowane …(czymś)… skutkujące …(czymś).”

Osoba, która wygra w konkursie, otrzyma wejściówkę na konferencję „Biznes to relacje o wartości 500 PLN (wejściówka nie obejmuje tzw. afterparty). Konferencja odbędzie się 18 listopada w Bibliotece Narodowej w Warszawie.

Organizatorzy piszą o niej: „Tej wiedzy nie uczy się na uczelniach, czy w szkołach, ale zdobywamy ją najczęściej poprzez własne doświadczenia. Badania międzynarodowe pokazują, że Polacy wykazują się niskim kapitałem społecznym, a nawiązywanie relacji jest raczej naszą ułomnością. Podczas konferencji „Biznes to Relacje” będziemy mieli możliwość zobaczyć i posłuchać, jak z relacjami w biznesie radzą sobie przedsiębiorcy. Podczas konferencji spotkacie około 250 profesjonalistów i menadżerów odpowiedzialnych za komunikację, marketing, PR, sprzedaż, zasoby ludzkie, organizacje eventów, szefów i właścicieli firm. Wśród prelegentów są m.in. Sam Schwartz, Jolanta Marszewska, Jacek Santorskiczy Robert Krool.”

Więcej o konferencji tutaj.

Wasz w ryzyku,

R

Menedżerowie ryzyka – speak up !

Ktoś z kim się bardzo liczę wczoraj wytknął mi, że mój blog usypia. A że dzieje się wiele i to ważnych dla nas spraw – jest o czym pisać.

Trwają przygotowania przewodnika dotyczącego zastosowań i implementacji ISO 31000 (ISO 31004: Risk management – Guidance for the implementation of ISO 31000) – coś czego bardzo dotąd brakowało i o czym pisałem wcześniej.

Jak donosi Commercial Risk Europe, członkowie około 70 organizacji zawodowych risk managerów (w tym zrzeszonych w FERMA) zostaną niebawem zaproszeni do dyskusji i konsultacji na ten temat.

Jeśli jesteś członkiem Polrisk to możesz również czuć się zaproszony. Jako medium wybrano LinkedIn – jesli nie masz tam swojego profilu, założ go, bo zostaniesz odcięty od dyskusji która ma trwać w dniach 17-30 października.

Planuje się oparcie dyskusji na około 10-15 pytaniach otwierających a jej wynik będzie uwzględniony podczas prac nad ISO 31004, które mają się zakończyć w roku 2013. Pracom nad tym dokumentem będzie przewodził naturalnie znany nam brodacz Kevin Knight.

Świat czeka na Wasze głosy, stańcie się cząstką historii risk managementu.

Wasz w ryzyku,

Konferencja Stowarzyszenia Audytorów Wewnętrznych w Polsce

Jako świeżo upieczony członek IIA – Stowarzyszenia Audytorów Wewnętrznych w Polsce, pojechałem na konferencję szkoleniową w Zakopanem przyjrzeć się organizacji od wewnątrz. 

konferencja IIA

Pomysł z ulokowanie konferencji w Zakopanem był ryzykowny (frekwencja mogła nie dopisać) ale okazuje się, że to był raczej motywator a nie demotywator – można mówić o setce uczestników.

Okazuje się, że organizacja jest dla członka bardzo atrakcyjna. Przy niewygórowanej cenie za dwu i pół dniową konferencję otrzymuje kilkanaście sesji wykładów prowadzonych przez współczłonków – zarówno z sektora prywatnego jak i budżetowego, super kuchnię – smaczną i obfitująca w ilość, dostęp do zaplecza SPA i niepowtarzalne, towarzyskie atrakcje wieczorową porą. Z zawstydzeniem muszę powiedzieć, że audytorzy potrafią się bawić lepiej niż managerowie ryzyka …

Tego ostatniego szczególnie brakuje mi w Polrisk – od kilku lat nasze konferencje stały się … hmm, sztywniackie – brakuje tego co jest w FERMA, AIRMIC i naszym Polskim IIA – networkingu, czasu spędzonego towarzysko.

Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie prezentacje miast – np miasta Krakowa na temat zaprojektowanego i wdrażanego tam systemu zarządzania ryzykiem. Mimo, że był tworzony samodzielnie, pewnie na zasadzie prób i błędów – efekt jest stosunkowo dojrzały, pragmatyczny i przede wszystkim zaczyna działać. Biznes mógłby brać przykład z zaprezentowanych przez Kraków rozwiązań.

Na tym kończę, bo właśnie udaję sie na ciekawie zapowiadający sie wykład plenerowy – negocjacje w stylu Aikido …

Wasz w ryzyku,

R

Ocieplenie klimatu

Prawie trzy lata temu pisałem na temat zagrożeń jakie dzisiejszym postępowaniem generujemy dla następnych pokoleń.

Wygląda na to, że dzisiaj naukowcy nie mają już wątpliwości, że to my sami podcinamy klimatyczną gałąź na której siedzimy. W temacie gubią się jedynie „gadające głowy” – dziennikarze.

Więcej w Strategic Risk – kliknięciem pobierzesz grafikę w formacie:
 

Global Warming - the debate

Prezesie, Dyrektorze – czy chcesz zobaczyć się z dziećmi za 16 lat ?

Zwykle wśród przyczyn wzięcia sobie do serca zarządzania ryzykiem przez zarządy wymienia się naciski klientów i partnerów biznesowych, historyczne wpadki, presja giełdy i firm ratingowych czy naciski rad nadzorczych. Od tego roku na tę listę zarządy muszą wprowadzić bardziej osobistą pozycję: więzenie.

W roku 2007 w zakładach Thyssen Krupp w Turynie doszło do pożaru, w którym zginęło 7 osób. Parę  miesięcy temu sprawa znalazła swój finał: prezes – prawie siedemnaście lat odsiatki, trzech lokalnych menedżerów – prawie 14 lat odsiatki, piąty kierownik – 10 lat odsiatki. Niezależnie od dotkliwych kar finansowych i moralnych nałożonych na firmę.

Prezesie, Dyrektorze – czy chciałbyś zobaczyć się ze swoimi dziećmi dopiero za 16 lat ?

Przyczyną takiego wyroku nie był śmiertelny skutek zdarzenia – lub nie wyłącznie – lecz przyjęcie określonego apetytu na ryzyko, poziomu tolerancji (akceptacji) ryzyka przez kierownictwo.

Rzeczona fabryka była już przeznaczona do zamknięcia i właśnie czekano na opóźniające się otwarcie nowej fabryki. W tej starej, pracownicy byli zmuszani do pracy w nadgodzinach aby nadgonić plan a jednocześnie zaniechano dalszych inwestycji – między innymi w środki ograniczające ryzyko pożaru. W noc pożaru, kiedy doszło do rozerwania przewodu instalacji i rozprysku płonącego oleju, trzy z pięciu gaśnic okazały się niesprawne. O ich niesprawności i innych niedoskonałościach systemu bezpieczeństwa przeciwpożarowego kierownictwo doskonale wiedziało, lecz zdecydowało o nieinwestowaniu.

Znamienna jest treść wyroku, która wprost odnosi się do praktyk zarządzania ryzykiem – odwołuje się do świadomego zaniechania inwestycji w bezpieczeństwo przeciwpożarowe a tym samym do zaakceptowania ryzyka pożaru. Czyżby sędzia ukończył kurs zarządzania ryzykiem ?

Może warto wrócić do wcześniejszego tekstu nt apetytu na ryzyko ?

Pozdrowienia z Rotterdamu,
R

Jeden na stu

FERMA (Fedederacja Europejskich Stowarzyszeń Zarządzania Ryzykiem) ze swojego pomysłu sprzed kilku lat uczyniła już miły zwyczaj. Otóż mega event ze świata europejskiego risk managementu jakim jest Forum FERMA, odbywające się co dwa lata, będzie gościć jednego studenta z każdego kraju członkowskiego. Innymi słowy, FERMA pokrywa wybranym studentom koszty udziału w samej konferencji (wraz z opłatami za przedkonferencyjne kursy edukacyjne, posiłki oraz imprezy towarzyszące – turystyczne i towarzyskie), oraz koszty hotelu i biletu lotniczego. Wystarczy więc, że student zabierze ze sobą drobne na lody …

W tym roku FERMA Risk Management Forum obędzie się w dniach 2-5 października w Sztokholmie, a jej hasło przewodnie brzmi “Risk Managers shaping up for tomorrow at the European Market Place”. Podczas Forum studenci będą mieli przydzielonego swojego mentora, przedstawiciela zarządu FERMA.

Co zrobić, żeby tam pojechać ? Trzeba zostać wytypowanym przez Stowarzyszenie Polrisk spośród wszystkich zgłaszających się w Polsce studentów. To Stowarzyszenie weryfikuje, czy kandydat spełnia kryteria oraz wybiera tego szczęśliwca. Kryteria wejścia do puli kandydatów są następujące:

  • ukończony kierunek, fakultet, program lub przedmiot związany z zarządzaniem ryzykiem
  • dyplom uzyskany po roku 2009
  • dobra znajomość języka angielskiego
  • pisemna rekomendacja Dziekana wydziału, na którym student się dyplomował.

Po uczestnictwie w Forum, wybrany student jest zobowiązany przedstawić FERMIE raport na około 8 stron, w języku angielskim, obejmujący wrażenia z konferencji ale w głównej mierze merytoryczne wnioski i przemyślenia na temat zarządzania ryzykiem. FERMA wykorzysta raporty studentów z poszczególnych krajów aby zorientować się, na jakim poziomie jest edukacja i ogólnie koncept zarządzania ryzykiem w poszczególnych krajach. Najlepsze raporty mogą zostać opublikowane na witrynie FERMA lub w specjalistycznej prasie europejskiej.

Stowarzyszenie powinno poinformować FERMA o wbranym przez siebie kandydacie do końca czerwca – czasu jest więc niewiele !

Edukacja risk managerów

Strategic Risk opublikował ściągę z brytyjskimi ośrodkami edukacyjnymi silnymi w zarządzaniu ryzykiem, które prowadzą miedzy innymi fakultety zdalne (on-line). W czołówce – nie od dzisiaj – są:

A w Kraju niebawem rusza czwarta edycja Certyfikowanego Kursu Zarządzania Ryzykiem organizowanego przez Polrisk.
„Kurs jest przeznaczony dla obecnych i przyszłych menedżerów ryzyka, którzy pragną poszerzyć swoje kompetencje. Dedykowany jest również dla kadry kierowniczej i specjalistów z organizacji ubezpieczeniowych i brokerskich oraz z działów audytu wewnętrznego, finansów i controllingu przedsiębiorstw. Podstawą programu Kursu jest przede wszystkim Enterprise Risk Management zaprezentowany na kilku płaszczyznach, wzbogacony o aspekty interpersonalne, ubezpieczeniowe oraz silny moduł Business Continuity Management. Kurs zapewni uczestnikom możliwość wymiany doświadczeń z praktykami oraz wskaże różnorodność rozwiązań stosowanych w zarządzaniu ryzykiem gospodarczym.”

Konferencja Polrisk 2011 – refleksje

Porównując ją do naszych pierwszych konferencji nastąpił olbrzymi wzrost – zarówno uczestników (o dobre 100%) jak i długości (zamiast półtorej dnia – dwa pełne dni konferencji plus dzień warsztatowy z keynote speakerem i dzień branżowy). Niestety, nastąpił również wzrost ceny – osobno za konferencję, warsztaty i dzień branżowy. Rozumiem, że tak robi FERMA, ale w końcu wyjazdy delegatów na Forume FERMA są sponsorowane przez pracodawców i odbywają sie raz na dwa lata. Może warto przemysleć model brytyjskiego AIRMIC, który każe płacić członkom raz, składkę członkowską, w której jest również pokrty ich udział w konferencji. Po pierwsze wychodzi taniej, po drugie motywuje do uczestnictwa w konferencji.

Czego było mniej ? Nie było uroczystych kolacji, jakie stanowiły częć programów podczas naszych pierwszych konferencji, a szkoda bo konferencja traci sporo swojego blasku i klasy. Na pewno pojawiłby się argument „jeszcze dobrze nie wyszliśmy z kryzysu, sponsorzy mają węża w kieszeni” – ale warto było zaprosić chociaż samych członków plus co bardziej znamienitych speakerów do pubu na piwo – Polrisk by nie zbiedniał, a my członkowie mielibyśmy więcej czasu na networking.

Ja osobiście odczuwałem też znacznie mniej zaangażowania samego zarządu Polrisk w wypracowanie programu oraz relacji ze speakerami i ich ściągnięcie do nas.

Kilka zdań, jakie wypowiedział James Lam:

  • holistyczne zarządzanie ryzykiem nie polega tylko na pokryciu wszystkich obszarów, ale również relacji i zależności pomiędzy nimi
  • nie należy próbować się wpasować w COSO II, ISO 31000 lub inny standard, a dostosować je do własnej firmy
  • miękka strona zarządzania ryzykiem (świadomość ryzyka, ludzie, umiejętności, uczciwość, motywacja, zaufanie, komunikacja) jest ważniejsza niż twarda strona zarządzania ryzykiem (system, polityka, procedury, miary, audyt, wskaźniki)
  • … i moje ulubione „People do not do what you tell hem to do – they do what you pay them for”, pokrywające się z moją własną mantrą: „należy mierzyć efekty w zarządzaniu ryzykiem i wiązać je z systemem motywacyjnym managementu”.

I na koniec nagrody:

  1. „bursztynowe usta” dla jednego z prowadzących, za wypowiedź: „zasoby ludzkie, czyli biologiczny wypełniacz procesu produkcyjnego”,
  2. „perłowe usta” dla jednego z moderatorów za sformułowanie: „podsumuję taką szyderczą kwintesencją …”

Wasz w ryzyku,

R